Co to jest psychoterapia psychoanalityczna?

W internecie można znaleźć wiele prób zmierzenia się z tym trudnym zadaniem, jakim jest podanie zwięzłej definicji psychoterapii psychoanalitycznej. Zwykle autorzy zaczynają od tego, że jest to jedna z metod psychoterapii i że opiera się ona na psychoanalizie. Często wspominany jest Zygmunt Freud jako twórca psychoanalizy.
Dalej mówi się o rozwiązywaniu wewnętrznych, nieświadomych konfliktów, zwiększaniu świadomości własnych przeżyć, integrowaniu osobowości, o usuwaniu objawów i uwalnianiu sił twórczych…

Przeszedłem własną, wieloletnią psychoterapię psychoanalityczną. Co mógłbym powiedzieć o tym doświadczeniu z perspektywy już kilku lat po jej zakończeniu? Co to było? Czym to było? Jak to działało? Jaki efekt przyniosło? Co się zmieniło we mnie, w moim życiu?

Leczenie rozwojem.
Przede wszystkim psychoterapia psychoanalityczna to leczenie i rozwój. Dwa w jednym. Nie można tych dwóch aspektów rozdzieli. To leczenie poprzez rozwój.
Kiedy idziesz do lekarza i ten zapisuje ci leki, które następnie bierzesz, to „leczysz się” ale nie „rozwijasz się”. Tutaj jest inaczej „leczysz się” bo się rozwijasz. Np. twoje objawy mijają bo się rozwijasz. Nawiązujesz dobre relacje z ludźmi – bo się rozwijasz

W jaki sposób dział?
I to chyba najtrudniej wyjaśni. Często słyszę jak moi pacjenci, nawet po kilku już latach terapii mają ogromną trudność w nazwaniu tego w jaki sposób działa terapia. – „Bo przecież ja tylko mówię o sobie, często tylko o bieżących sprawach, a pan głównie słucha i czasami tylko coś interpretuje.” – Niektórzy, to co dzieje się w terapii nazywają „jakąś magią”. Wydaje się, że w ten sposób intuicyjnie wyczuwają, że to co się dzieje na każdej sesji to bardzo skomplikowane i subtelne procesy, jakie zachodzą w pacjencie, w terapeucie i pomiędzy nimi.

Poznawanie
Podstawowe w tej psychoterapii jest poznawanie tego co jest ukryte przed naszą świadomością, czyli poznawanie tego czego nie chcemy wiedzieć o sobie – bo np. bardzo boimy się pewnych swoich myśli czy uczuć, albo bardzo się wstydzimy. Ale też poznawanie w sobie tego, czego sami nie potrafiliśmy zrozumieć, ująć, jakoś nazwać, określić. Coś co jest bezładną mieszanką uczuć, obrazów, myśli, wrażeń. Czymś nieuporządkowanym, nienazwanym. Balastem czy chaosem, który mamy w sobie i który utrudnia, a czasami uniemożliwia nam dobre życie.

Po co to poznawanie?
Przede wszystkim dlatego, że jak poznamy to możemy zmienić. Zmienić to co jest w nas nieświadome i co w sposób fundamentalny wpływa na nasze życie.

Tak! Pomiędzy nami a światem zewnętrznym jest nasza nieświadomość. To ona wpływa na to co widzimy, słyszymy, czego pragniemy, czego się boimy, jaki decyzje podejmujemy, jak sobie układamy życie. To co w nas nieświadome można poznać i można zmienić.

Ale potrzebny jest do tego psychoanalityk, relacja terapeutyczna i warunki.

Relacja terapeutyczna
Kolejnym istotnym czynnikiem, który „działa” w psychoterapii psychoanalitycznej jest – relacja z terapeutą. – Jak wyjaśnić komuś, kto nie był we własnej długiej analizie, czym jest „relacja z terapeutą”? Jak wyjaśnić znaczenie tej relacji? W zwykłym życiu nie ma relacji, która byłaby taka sama. – To jest szczególna relacja, oparta na długo budowanym zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa, neutralności i anonimowości terapeuty. To dzięki niej możliwe jest poznawanie tego co nieświadome i zmiana zachodząca w nas. Jest to wiec „narzędzie” procesu leczenia i rozwoju.

Warunki (Setting)
Kolejnym takim „narzędziem” w psychoterapii psychoanalitycznej są warunki „techniczne”, a więc stałość i systematyczność sesji, czas, kozetka, honorarium… Terapia staje się w naszym życiu pewną strukturą dającą „trzymanie”, mobilizującą, towarzyszącą, wydobywającą nas z codziennego pędu i gonitwy. Staje się czasem na refleksję, zadumę, dystans.

Terapia psychoanalityczna działa więc poprzez poznawanie i zmianę tego co w nas nieświadome, a dzieje się to dzięki relacji terapeutycznej i warunkom „technicznym” terapii. Dopiero na końcu dodam do tego psychoanalityczną wiedzę terapeuty.

A efekty?
Wszyscy, którzy przeszli własną terapię analityczną zauważają, że był to wielki trud, ale i najlepsza inwestycja jaką zaryzykowali w życiu. Zauważają, że są innymi ludźmi niż byli przed terapią, że żyje im się lepiej, pełniej, swobodniej.
Co więc zaszło? Przecież dalej żyjemy w świecie pełnym trudu, obowiązków, problemów i z ludźmi, nie zawsze dobrymi dla nas. I właśnie chodzi tu o to „lepsze przystosowanie” do wymogów życia, czerpanie z różnych swoich wewnętrznych zasobów, a więc „integrację swojej osobowości” i lepsze dostrajanie się do swojej rzeczywistości, mając na uwadze zarówno swoje ograniczenia jak i możliwości.